Bloodmoon - Supportforum

Wróć   Bloodmoon - Supportforum > Gra & Support > Konkursy

Konkursy Informacje o konkursach. Warto tu zajrzeć!

Zamknięty wątek
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stare 02.06.2012, 21:54   #1
Dante83
Duch Mroku
 
Awatar Dante83
 
Dołączył: 06.10.2011
Lokalizacja: Przed komputerem.
Posty: 353
Exclamation Konkurs Nr 1 - Czerwiec 2012

Drodzy Gracze,

Jak głosi mądre przysłowie: "Nie samą walką człowiek żyje". Już wkrótce serca prawdziwych kibiców zabiją szybciej, a odwieczne konflikty zejdą na dalszy plan.
Długo oczekiwane Euro2012 już prawie się rozpoczęło i w związku z tym zapraszam Was wszystkich do udziału w konkursie literackim na temat nadchodzących Mistrzostw Europy. Możecie napisać opowiadanie na dowolny temat powiązany z tym wydarzeniem, np. w jaki sposób kibice zareagują na mecze swojej drużyny, lub co robi żona najgroźniejszego wampira w czasie gdy on popija ampułki krwi wpatrzony w ekran telewizora. Wszystko zależy od Waszej wyobraźni, w zgłoszonej pracy to właśnie Euro2012 może pogodzić walczące ze sobą rasy lub skłócić członków najlepszej wspólnoty.

W tym temacie możecie zamieszczać własne prace konkursowe nawiązujące do Euro2012 oraz BloodMoon.
Przed zamieszczeniem opowiadania koniecznie zapoznajcie się z Regulaminem Konkursu. Każda praca niezgodna z zasadami zabawy zostanie usunięta!
Przypominam, że nie ma możliwości edytowania zamieszczonej w tym temacie pracy!

Prace konkursowe można zgłaszać do czasu rozpoczęcia Euro - 8 Czerwiec, godzina 18.00.
Wyniki konkursu zostaną ogłoszone 9 lub 10 Czerwca.


Wasz Community Manager,
Dante83
Dante83 jest offline  
Następujący użytkownicy 8 podziękowali Dante83 za ten post:
Stare 03.06.2012, 07:35   #2
Walex
Duch Mroku
 
Awatar Walex
 
Dołączył: 22.03.2012
Posty: 446
Domyślnie

Pewnej mrocznej nocy do zamczyska BloodMoon nadciągał kurier. Widząc jego pelerynę ze stu wilkołaków, wydzierganą przez najzdolniejsze duchy, można było zrozumieć, że to nie byle kto, lecz sam Goro, sługa hrabi Walca. Zbliżywszy się do twierdzy pociągnął za dźwignię. Wrota otworzyły się, a z zewnątrz wyleciało stado wygłodniałych furiaków. Po usłyszeniu hałasu, siedzący na swym tronie Walec był zdziwiony, w końcu nikt go nie odwiedzał od ponad pięciuset lat. Popijając krew z pozłacanego graala, zlecił swojemu najwierniejszemu sukkubowi ugoszczenie przybysza. Demon zerwał się ze swego legowiska i natychmiast poleciał w wyznaczone miejsce.

- witaj Goro, wejdź proszę do środka, hrabia Walec czeka na Ciebie w swej komnacie
- oo taaak! Już do niego iiidęęę!

Lojalny sługa udał się do swojego pana i wręczył mu przesyłkę. Ten przeszukując zawartość znalazł tylko kartkę i zacytował: ,,dnia jutrzejszego odbędzie się uroczyste rozpoczęcie Euro 2012, wszystkie wampiry wraz ze swoimi podładnymi są mile widziane, całej reszcie wstęp wzbroniony!". Hrabia śmiejąc się, po chwili krzyknął: nareszcie! Wypuścić cerbery z klatek! Idziemy na Euro!

Minęło kilka godzin. Walec wraz ze swymi podwładnymi rozkoszowali się chrupiącymi udkami z wilkołaków. Po chwili cerbery zaczęły wyć. Widząc nieuczciwą grę drużyny przeciwnej i braku reakcji sędzi bezokiego ghula, hrabia użył swej bezlitosnej siły woli. Przebieg meczu natychmiastowo się zmienił.

- widzicie? Moja potęga nie ma sobie równych!
- ależ Paaaanie, to nieeeeuczciiiiiwe!
- milcz! Będzie tak, jak zapragnę!
- taaaak paaanieee!

Mecz się skończył. Wynik był satysfakcjonujący. Walec krzyknął: zapraszam wszystkich tu obecnych do mnie na ucztę! Wznieśmy toast za wygraną jak również za kolejne! Wszyscy udali się do zamku z wyjątkiem bezokiego ghula, który przewracał się o własne nogi. Po sytej uczcie hrabia pożegnał się z gośćmi. Nastał dzień. Walec udał się do swej oblepionej pajęczynami trumny i zasnął z uśmiechem na twarzy.


Ilość znaków policzona wciskając strzałkę w prawo (ała) - około 1900.
Walex jest offline  
Następujący użytkownicy 5 podziękowali Walex za ten post:
Stare 03.06.2012, 23:02   #3
Wiktorator
Duch Mroku
 
Awatar Wiktorator
 
Dołączył: 11.03.2012
Lokalizacja: Łódź
Posty: 341
Domyślnie

Witam Państwa serdecznie na długo wyczekiwanym Wielkim Finale Euro 2012 BM organizowanym przez Playa Games. Po zaciętych eliminacjach emocje sięgnęły zenitu zwłaszcza, że w tym decydującym starciu spotkały się dwa beniaminki, wręcz outsiderzy naszej ekstraklasy, to jest Prehistoryczni oraz Drug Hunters.
Stadion jest już po brzegi wypełniony ponad 100-tysięczną widownią. Co prawda większość z kibiców wydaje się jakby martwa, no w każdym razie nikt nie widział by się od dawna poruszali, ale za to kilka sektorów swoją żywiołowością i emocjami spokojnie nadrabia za całą resztę. W ruch poszły niestety nie tylko wuwuzele, ale także zardzewiałe noże, piły obrotowe, karabiny szturmowe, a nawet kindżały i rytualne sztylety ...
Na trybunie honorowej zasiedli dziś przedstawiciele Złej Rodzinki z Krystianem i Nocką na czele oraz Pamiętnikarze Wojewódzkiej Stacji Krwiodawstwa (specjalizujący się w transfuzjach jednostronnych).
Przenieśmy się jednak na murawę, na którą właśnie wychodzą nasze dzisiejsze gwiazdy. Na początku widzimy sędziego głównego ***8211; dziś będzie nim, jak zawsze, bożyszcze tłumów De Ante- rodem prosto z Olimpu. Pomagać mu będą na liniach Asneriks i Filobeliks.
Ale otóż na murawę wybiegli już zawodnicy obu drużyn. W różowych koszulkach, przyozdobieni ręcznie dzierganymi frywolitkami, Prehistoryczni. No i niestety Drug Hunters, jak zawsze na golasa. Obydwa zespoły w pełnych- 25-osobowych składach. Widać też, że selekcjonerzy tych drużyn mocno się starają- po boisku rozbiegły się właściwie same sterydy, napakowane po brzegi nielegalnymi dopalaczami szybkości, siły i kondychy. A jakby tego było mało każdy z nich zasuwa po boisku z plecakiem wypełnionym żelastwem i innymi niedozwolonymi gadżetami.
Kapitanowie drużyn- Ingis vel ***8222;Cudna Szyja***8221; i Kraken vel ***8222;Dildo w zębach***8221; (czytaj opis postaci he he*) podali sobie przyjaźnie dłonie, choć Kraken na tym ***8222;przyjacielskim***8221; uścisku zarobił już na początku złamanie nadgarstka i pęknięcie paliczków. Nic to, bo oto już obcięta specjalnie na tą okazję głowa Boksera w grze. Pierwsza połowa przebiega w miarę spokojnie, choć rozprowadzający Prehistorycznych- Jarjar (rocznik 1980- wytrawny, choć odrobinę musujący) przygotował kilka niespodzianek w odwecie za niedawne porażki ligowe. Furorę na widowni zrobił zwłaszcza szaleńczy rajd Kossaka na zielonym rowerku przez prawie całe boisko. Niestety nie zakończył się on zbyt miło, bo z kontrą ruszył wyszkolony we wschodnich sztukach walki Insekt, który z gracją i odrobiną perwersji użądlił Kossaka prosto w tyłek. Generalnie jednak nie widzimy gry zespołowej, a raczej pojedynki i popisy rodzące podejrzenia o nadmiar testosteronu. I w tym duchu De Ante odgwizdał właśnie przerwę.
Po przerwie widać, że obydwie drużyny zdążyły już wymienić znaczące części składu. Cóż- rotacja kadr na dole tabeli jest duża.
Ale cóż to, ojoj, Ingis właśnie puściła oko do Krakena aż ten się dildo zadławił, a jeszcze do tego po przemianie zaświeciła wszystkim po oczach swoim jakże gęstym, zmierzwionym futerkiem. Efekt jest natychmiastowy- olśniony widokiem Diaboł (rodem z Tasmanii) zahaczył niezidentyfikowaną częścią ciała o rywala ***8211; zaraz, to był chyba Abus coś tam coś tam. W każdym razie potykając się zajechał z roga Pawia, który z wrodzoną gracją wziął tego byka za rogi i powalił chwytem, nazwijmy to oględnie, niezbyt wysoko wymierzonym. Wściekli Prehistoryczni rzucają się w tym momencie w pogoń za Pawiem, De Ante na moment traci panowanie wpatrzony wciąż w futro Ingis. Tylko Asneriks stanęła na wysokości zadania wystawiając swoją jakże długą, acz nieogoloną i bez pedicure, nogę aż do środka boiska. Prehistoryczni stanęli na moment jak wryci i to dało sędziom przewagę- posypały się żółte kartki na obie strony, oj posypały. Wygląda na to, że będziemy mogli spokojnie obejrzeć końcówkę meczu. Ale co się DZIEJE !!! O NIE !!! Proszę Państwa niestety, wściekły Jarjar jak zwykle nie wytrzymał i opluł De Antego, za co jak zwykle też wyczaił czerwoną kartkę...
Tak oto kończy się ten tak wspaniale zapowiadający się turniej. Chcieliśmy dobrze, a wyszło ... jak zawsze.
Do zobaczenia na Letnich Igrzyskach Olimpijskich Playa Games Poland 2112 !!!

Komentował dla Was, jak zawsze do końca, Wasz Wiertłowtraktor.

(Nie liczyłem słów Dante tak samo, jak nie liczę godzin i lat. Ty tworzysz regulamin- Ty policz słowa cwaniaczku i czekaj aż Ci tutaj małe opowiadanko zamieści Loara Izis)
__________________
Wiktorator jest offline  
Następujący użytkownicy 9 podziękowali Wiktorator za ten post:
Stare 05.06.2012, 21:42   #4
LordQ
Nowicjusz
 
Dołączył: 15.04.2012
Posty: 1
Post

Tytuł: Wynik Meczu

Świat pogrążony w Chaosie,
gdzie ludzkie jęki i łzy są codziennością.
Został zdany tylko na odwagę jednego Człowieka.
Znającego Starożytne manuskrypty przeszłości,
o pradawnych Łowcach,jego przodkach,
co nie bali się stawić czoła złu.

George Nelson wybitny naukowiec,
prowadząc rozległe badania kosmosu,
dzięki odkrytej dziurze przestrzenno-czasowej.
Usiłował cofnąć się w czasie do Ery swych przodków.
Swojego mocarnego dziedzictwa i zmienić przebieg wydarzeń.
Rok Pański 2012,gdy Wuwuzele ucichły...
George,wiedząc że tylko on może sprostać temu zadaniu,
gdyż jest ostatnim Łowcą na Świecie znającym swój pradawny dialekt,
swoje dziedzictwo.Wyrusza z Ziemi z pomocą eliptycznego talerza,
rozpędzając jego struktury w okręgu cząsteczkowych molekuł.
Tworząc osobistą grawitację,
wybija go ku mrocznemu niebu,
w stronę czasowej dziury.
Zdaje sobie sprawę,że ma tylko jedną szanse.
Jednak udaje się to mu,przedostać na drugą stronę,przeszłość.
Leci na swą ojczystą Planetę "BloodMoon".
Tam po wylądowaniu wie co ma robić.
Dokonał zgromadzenia"BloodMoon-tczyków" i przemówił:
- Witajcie,potrzebuję chętnych krwi!
- To nie tak miało być!...
- Krwawo-Kalipsa następuję!.Muszę to odmienić!
Przedstawiając im zdarzenia,
które miały miejsce,czuł w sercu ból ale też nadzieję.
- Szukam jedenastu Księżycowych Łowców!
Chętnych nie brakowało,aby zapisać się w Historii i przyłączyć się do wojny.
Badając ich,oddanie,waleczne serce do walki,
charyzmę,siłę woli dokonał wyboru.
Po czym zaczął ich trenować.
Cztery lata treningów,zaowocowały zgranym Zakonem.
Uznając,ze są już gotowi,wrócił z nimi na Ziemię.


Tam słychać znów Wuwuzele...
Kibice Łowców oraz Wampirów na trybunach.
Czekają z utęsknieniem na pierwszy gwizdek sędziego Wilkołaka.
Tym czasem George zagrzewa do walki swą drużynę w szatni:
- Zagrajcie w krwawom nogę,tak jak was uczyłem!
- Nie pozwólcie Wampirom splamić nas naszą krwią.!
Niech się splamią swoją!
- Wypełnijcie swoje przeznaczenie!
Wygrajcie to Euro!
-Ubrani w pancerze nad naturalnych właściwości,zacznijcie Polowanie!
W głowie Georga rozlegała się myśl.(Niech wrócą i obwieszczą mi z uśmiechem na twarzy.
-Kapitanie!
Wróg został dosłownie zmiażdżony. )
Spoglądając się na siebie,wszyscy czuli dumę.
Ta chwila trwała wiecznie.
Przerwana przez słowa Nelsona:
- Już Czas! Musicie iść...
LordQ jest offline  
Następujący użytkownicy 5 podziękowali LordQ za ten post:
Stare 06.06.2012, 13:05   #5
Agharta
Wtajemniczony
 
Awatar Agharta
 
Dołączył: 26.12.2011
Posty: 27
Domyślnie

Zmęczona i w wisielczym humorze wracałam z polowania.Nie była to udana noc , kolacja była dość żylasta a na domiar złego złamałam sobie pazurka.
Klnąc pod nosem szłam w stronę jaskini i już z oddali usłyszałam straszne wycie i wrzaski.
Coś się musiało stać, przyspieszyłam kroku .Tuż przed wejściem zobaczyłam flagi i ogromny napis euro 2012.
Zdumiona weszłam do środka i ...zobaczyłam całe stado wilków z wlepionym w telewizor wzrokiem.
- a co tu się dzieje?
- no jak to co? euro 2012!!!
-zauważyłam, ale co tu się dzieje?
znacząco spojrzałam na to co dzieje się na podłodze i stole.
-nie marudź , posprzątamy
- no dobrze
Odwróciłam się na pięcie i postanowiłam zrobić porządek z moim biednym pazurkiem.Włączyłam szlifierkę gdy usłyszałam:
-Agh możesz nam podać coś do picia?
-jasne ,że mogę
otworzyłam lodówkę, niestety...nic
-trzeba zejść do piwnicy po beczkę ! -usłyszałam
Wkurzona zeszłam do piwnicy..znalazłam beczkę "złotego" napoju i szarpiąc się z nią wtargałam po schodach...w myślach przeklinałam schody, euro 2012 i modliłam się by nikt nie próbował mi znów wytłumaczyć co to jest spalony. Nie wiem czemu kobiece umysły nie potrafią tego zrozumieć!.
Tak rozmyślając wtargałam beczkę do "salonu" gdy nagle potknęłam się o jakiegoś gnata, czy nogi.
Beczka wyleciała i z hukiem walnęła o telewizor,który strzelił iskrami i kłębem dymu.
-SPALONY!!!
krzyknął któryś z wilków
-to trzeba było od razu tak mi tłumaczyć!!!
Agharta jest offline  
Następujący użytkownicy 6 podziękowali Agharta za ten post:
Stare 06.06.2012, 19:21   #6
Loara Izis
Wtajemniczony
 
Awatar Loara Izis
 
Dołączył: 25.03.2012
Lokalizacja: Piła
Posty: 17
Domyślnie

EURO 2012

Wampirzyca Irena wracała właśnie z małych zakupów do swojej przytulnej krypty, którą od lat dzieliła ze swoim małżonkiem Tadeuszem.
Wymachując radośnie torebką, z przewieszonym przez ramie pokrowcem, a w nim nową sukienką od znanego wampirzego projektanta, tanecznym krokiem przemierzała kolejne ulice.
- Już od dawna miałam na oku tę kreację, a teraz jest moja. - Myślała uśmiechając się promiennie. - Nic nie jest w stanie popsuć mi dziś humoru.
Jakże jednak się myliła.
Pierwsze objawy niepokoju poczuła gdy, w okolicach domu usłyszała, jak jakaś banda podśpiewuje wampirzą wersję ***8222;koko koko euro spoko***8221; . W ich wykonaniu ten utwór był jeszcze bardziej irytujący. Z każdym kolejnym krokiem przeraźliwy jazgot przybierał na sile rażenia.
Kiedy stanęła przed wejściem do krypty, osiągnął apogeum. Wiedziała już na pewno, że powinna zacząć się martwić.
- Tadeusz, co Ty znowu wymyśliłeś. - Pomyślała ze strachem.
Otworzyła drzwi i jej oczom ukazał się potworny widok.
Zgraja ostro już podchmielonych wampirów, siedziała przed wielkim telebimem i oglądała (o zgrozo!) mecz piłki nożnej.
Wypełniająca całe pomieszczenie hałastra pokrzykiwała zawzięcie.
- Faul, widzieliście!
- Gdzie czerwona kartka?!
- Nawet tego nie odgwizdał! Sędzia kalosz!
Ich twarze były wymalowane w dzikie barwy, niczym u bandy szkotów rodem z Braveheart, zresztą ich przepite głosy też brzmiały podobnie.
- Tadeusz! Co się tu dzieje?! - Ryknęła od progu.
- Irenka! Już jesteś już. - Tadeusz podbiegł do niej, wesoły niczym skowroneczek.
- Co oni wszyscy tutaj robią?!
- Kochanie zapomniałem Ci powiedzieć, że będziemy mieli gości. Dziś jest mecz inauguracyjny EURO 2012, nasi grają z Grecją, więc zaprosiłem kilkoro przyjaciół na małe kibicowanie.
- Kilka osób? Na moje oko jest tu cały klan UnderWord.
Przyozdobiona w biało czerwone barwy twarz Tadzia wykrzywiła się w niezgrabnym uśmiechu.
- Tak jakoś wyszło Irenko.
- Nie Irenkuj mi tu teraz i czym się tak wysmarowałeś?! Czekaj... O nie, moja pomadka!
Ściskając mocniej torebkę pobiegła do łazienki. Zastała tam istne pobojowisko. Wszystkie jej kosmetyki walały się porozrzucane po podłodze, a cała umywalka wypaćkana była różnokolorowymi pomadkami, domorosły ***8222;artysta***8221; nie oszczędził żadnej.
Wampirzyca obróciła się gniewnie, gromiąc małżonka wzrokiem.
- No co? Przecież musiałem znaleźć odpowiedni odcień czerwieni. - Udawał niewiniątko.
- GOOL!!!! - W salonie rozległy się dzikie wrzaski. - Tadek, co tam robicie? Choć już, bo cały mecz przegapisz, prowadzimy 2:0! - Krzyczeli jedno przez drugie.
Tadeusz zaczął nerwowo dreptać w miejscu.
- Idź. - Rzuciła Irena. - Ja mam dosyć na dziś. Idę nocować do mamusi, a jak wrócę cały ten bałagan ma zniknąć, Twoi hałaśliwi znajomi również...
To mówiąc odwróciła się na pięcie i trzaskając drzwiami opuściła zatłoczoną kryptę.
- Nie martw się stary. - Poklepał go po plecach Gitarra.
- Przejdzie jej. - Dodał Zlotnik.
- Wiem. Pytanie tylko, ile mnie to będzie kosztować? - Mruknął pod nosem Tadzio.

Jakieś 60 minut i kilka zgrzewek później, nastroje w krypcie nie były już tak radosne.
- Naprawdę nie rozumiem jak mogliśmy to tak skopać.
- Racja do przerwy prowadziliśmy, a potem... jakaś masakra.
- No wynik 5:2 dla Grecji nie należy do zadowalających.
- Nie wiem jak wy, ale ja muszę odreagować na mieście. - Tadeusz wstając gwałtownie, przewrócił niewielki stolik. Stojące na nim puszki z brzdękiem posypały się na podłogę.
- Świetny plan! Chodźmy do ***8222;Pogorzeliska***8221;. - Zaproponowała Fascynacja.

Po chwili całe towarzystwo zmierzało w stronę ich ulubionego lokalu.
Z pobliskim parku dało się słyszeć radosne wycie grupki wilkołackich kibiców w barwach Grecji.
- Co powiecie na małą ***8222;dogrywkę***8221;. - Tadzio pościł oczko zwracając się w stronę wampirzej ekipy.
- Ja jestem jak najbardziej za. - Uriel już wymachiwał mieczem. - Na pohybel wilkołackim pomiotom!!!
- Racja, skopmy parę wilkołackich tyłków. Ruszajcie na łowy mroczne dzieci moje!!! - Wydała rozkaz Fascynacja.
Cały klan zgodnie ruszył do ataku. Cała akcja nie trwała długo, jednak wynik potyczki był jakże zadowalający 10:0 dla UnderWorld.
- Ha! Jednak Polska górą! Hej, a gdzie się podział Tadek? - Szefowa rozglądała się nerwowo.
- Patrzcie tam! Ulala.... - Sajan wskazał ręką na postacie majaczące w głębi parku.
Tadek leżał przygnieciony do ziemi, ciałem martwego wilkołaka. Obok niego stała ciemnowłosa piękność w sukience bogato zdobionej biało-czerwonymi cyrkoniami. Na nogach miała dwie różne szpilki z dziesięciocentymetrowymi obcasami, pasujące idealnie do kreacji - jedna biała, a druga czerwona. Silnym kopniakiem posłała wilkołackie truchło do pobliskiego rowu.
- GOOL!!!! - Ryknęli Klanowicze.
Podnoszący się z ziemi Tadeusz nie mógł uwierzyć własnym oczom.
- Irenka? To naprawdę Ty? Skarbie co tu robisz?
- U mamusi też kibicowali. - Przyznała krzywiąc się lekko. - Widząc tą porażkę pozmyślam, że pewnie przyda Ci się małe wsparcie, no i czy może być lepsza okazja aby zabłysnąć w nowej sukience.
- Jesteś nieoceniona żoneczko. - Przyciągnął ją do siebie i ucałował w wymalowane na krwisto czerwony kolor usta.
- Dobra kochani, to ja zmykam do mojego grobowca, muszę nakarmić nietoperze. - Odezwała się Loara, brutalnie przerywając tę romantyczną chwilę. - Pamiętajcie, następne mecze oglądamy u mnie.
- Super! -Zapalił się do pomysłu Sajan.
- Jesteś tego pewna? - Spytała Punx kręcąc z niedowierzaniem głową.
- Jasne i tak mam w planach mały remont. - Odpowiedziała z tajemniczym uśmiechem Loara Izis.
Loara Izis jest offline  
Następujący użytkownicy 6 podziękowali Loara Izis za ten post:
Stare 08.06.2012, 16:52   #7
Lucious
Nowicjusz
 
Dołączył: 22.03.2012
Lokalizacja: Zabrze
Posty: 5
Domyślnie Euro - W S Z Y S C Y Świętują

Zimne krople deszczu spadały wprost z nieba, na jego już mocno przemoknięty kapelusz. Chwycił za klamkę, pchnął drzwi i zwinnie postawił krok za progiem. Kiedy wszedł, na chwilę zatrzymał się czas i wszyscy na niego spojrzeli ***8211; chwila jak zwykle w takich sytuacjach potrafi trwać 10-krotnie więcej, niż naprawdę, ale tylko w głowie, tego na kim skupia się tyle obcego wzroku. Zwłaszcza, jeżeli gapi się na Ciebie tylu łowców***8230; Podszedł do baru, położył nadmiernie owłosione ręce na ladzie i rzucił do barmana:
-To co zawsze i spuścił wzrok. Stuk ***8211; moment i stała przed nim zmrożona setka z lodem, w szafirowo-czarnym szkle. Ludzie najbliżej niego spoglądali na niego co chwila, jakby niebyli pewni, czy to nie jakiś stary znajomy, a może ich doświadczenie, nabyte w wykonywanej pracy, podsuwało im inne myśli***8230;? Daren wlał w siebie zawartość literatki, rozejrzał się dokoła i zagadał raz jeszcze do barmana:
-Za ile zaczyna się ten przeklęty mecz ?!
-Od kiedy to interesujesz się sportem, co ?
-Od wczoraj, kiedy to założyłem się o Twoje mięso z moim szwagrem, że Polska nie wyjdzie z grupy***8230; - rzucił ze skrzywioną miną.
-Jak zawsze miły i z poczuciem humoru. Mecz zaczyna się o równej 18, za kwadrans ***8211; barman starał się, żeby uśmiech z jego twarzy nie zniknął***8230; Cholerne wilkołaki, niby to psy, ale cholera wie, co mają w głowie. I rzucił jeszcze jeden fałszywy, nieodwzajemniony uśmiech w kierunku przybysza.
-Więc jak minął wieczór ? Zapytał jeszcze raz, niepewnie***8230; cholera w końcu jestem barmanem ***8211; ludzie w tym zawodzie zawsze gadają z tymi, co siedzą przy barze!
-Nie narzekam***8230; tak naprawdę nie założyłem się o Twoje mięso, zresztą jestem już dziś po kolacji ***8211; i uśmiechnął się złowieszczo do barmana***8230;
-Czyli w ogóle nie obstawiłeś meczu ?
-Oczywiście, oczywiście***8230; posłuchaj ***8211; mamy z wampami pewien zakład. Jak wygrają Grecy, to ich rodziny wpadają dzisiaj tu do Was świętować***8230; jak wygra Polska, to my wilkołaki będziemy mogli sobie poużywać.
-Ee***8230; i barman zrobił taką minę, że Daren zareagował głośnym śmiechem.
-Oczywiście nie muszę Ci mówić, że Wampiry piją o wiele więcej, niż my***8230; o tak to dopiero chlejusy, Ci to potrafią wypić! I tak będziecie mieli szczęście, że to nie Wampiry z Polski***8230; no, ale te zorganizowały się już na pijanych Greków. Twoje zdrowie, przyda Ci się***8230;
Lucious jest offline  
Następujący użytkownicy 5 podziękowali Lucious za ten post:
Stare 08.06.2012, 16:52   #8
EdMayer
Krwawe Dziecię
 
Awatar EdMayer
 
Dołączył: 31.12.2011
Posty: 58
Domyślnie Bloodmoon

Wraz z zachodzącym słońcem odpłynęły chmury z których od rana padał rzęsisty deszcz. Ulicami płynęła jeszcze woda gdy na ulicę zaczęli wychodzić rozentuzjazmowani kibice.. z początku ostrożnie jakby bali się czy aby burza nie wróci, by po chwili ulice zalały grupy fanów piłki gotowych dopingować naszą reprezentację w dzisiejszym Meczu. Atmosferę mistrzostw czuć było na każdym kroku, mimo ponurej Aury na ulicach dominowała biel i czerwień. Ludzie wręcz prześcigali się by udowodnić jak bardzo zależy im na dobrym wyniku naszej jedenastki. Kiedy Flagi na balkonach i samochodach, szaliki i koszulki reprezentacji nie wystarczały brali się za malowanie twarzy w barwy narodowe. Teraz niemal wszyscy przy akompaniamencie ***8222; Do boju polsko ***8222; czy ***8222;Polska, biało czerwoni***8221; zmierzali w kierunku Polany, by na niedawno otwartej strefie kibica wspólnie obejrzeć mecz.. Z baru wyturlał się po schodach zdecydowanie nietrzeźwy kibic- o czym świadczyć miał biało czerwony szalik z napisem Polska- podniósł się, otrzepawszy spodnie z brudu zaintonował refren powszechnie znanej pieśni ***8222; Ko ko ko ko Euro spoko***8221; i chwiejnym krokiem ruszył w kierunku kolumny pieszych.
Z zaułka za barem wyszedł nastolatek w za dużej czapce i podkoszulce reprezentacji. Przystanął, rozejrzał się po przechodniach czy żaden nie spogląda w jego stronę i zadowolony z siebie otarł rękawem ściekającą mu po brodzie krew. Podniósł głowę, zza chmur wyłonił się krwawy księżyc. Zdawało się, że dzisiaj tylko on był świadkiem krwawego mordu jaki miał przed chwilą miejsce.
- piękna noc na polowanie ***8211; wyszeptał wampir- szkoda że grubas nie miał szalika ***8211; zasępił się na chwilę, poprawił opadającą na czoło czapkę i zerkając przez ramię na upadającego pijaczka ruszył w stronę drewnianej chatki na skraju miasteczka.
W chatce panował półmrok. Przy biurku, w brzasku świecy siedział mężczyzna czytający książkę. Na stolik wskoczyła szara kotka i omal nie zrzuciła świecy.. omal bo nim upadła, mężczyzna złapał ją i nie odrywając wzroku od książki odstawił na miejsce. Kotka ostrożnie podeszła do książki i położyła na niej dopiero co upolowaną myszkę.. odrywając tym samym mężczyznę od lektury. Miauknęła żałośnie, z wyrazem troski na swoim mądrym pyszczku spoglądała na swojego pana.
-Oj Maju Maju .. wyszeptał wampir- Wyrzucił mysz do kosza. Drugą dłonią, równie wychudzoną i trupio bladą, głaszcząc kota, kontynuował nieobecnym głosem.
-Wiesz przecież, że jestem na diecie- urwał i uśmiechnął się porozumiewawczo do kotki. Ta w odpowiedzi przewróciła swoimi mądrymi oczyma i przechyliła łepek jakby oczekiwała wyjaśnień czemu wyrzuca jedzenie.
-Nie jest tak źle wiesz że bywało gorzej***8230; ***8211;nie było- Maję miał od dwóch lat i pierwszy raz przyniosła mu upolowaną mysz. Musiał naprawdę źle wyglądać i zdawał sobie z tego sprawę.
- Naprawdę czuję się świetnie- dalej kojącym głosem uspokajał kota... Ale widok mówił co innego. Półroczna głodówka odcisnęła silne piętno na jego ciele. Z wysokiego, pełnego energii i dostojeństwa wampira, hrabiego budzącego powszechny szacunek nic nie zostało. Przez ostatnie miesiące jakby skurczył się w sobie. Przeobraził się w wychudzonego, lekko przygarbionego, pozbawionego życia starca. Kościste ręce i ramiona opinała pomarszczona usiana plamami starczymi skóra. Włosy niegdyś kruczoczarne i długie do ramion posiwiały. Z kępki jaka pozostała wyglądała pozbawiona wyrazu twarz, zapadnięte, martwe oczy tylko dopełniały wizerunku. Na własne życzenie pozbawiony pokarmu, przemieniony w wieku 29 lat wampir, wyglądał teraz jak wrak.
Mimo marnego wyglądu biła od niego jakaś wewnętrzna siła, nadprzyrodzona moc, której nie dało się ujrzeć ani usłyszeć, za to czuć ją było z daleka. Może dlatego mieszkańcy miasteczka omijali jego chatkę szerokim łukiem. Nawet pijaczki i narkomani jakby kierowani resztkami instynktu samozachowawczego nie zapędzali się w tamte rejony, także od czasu zamieszkania w chatce nie miał żadnych gości. Dziś miało się to zmienić. Młody wampir już podchodził pod wzgórze kierując się wprost do chatki.
Kotka nagle obróciła łepek w stronę drzwi i nasłuchując zastrzygła uszami.
- Tak tak Maju, Yogi nadchodzi. Powiedział hrabia, wstał z fotela i niespiesznie poszedł otworzyć drzwi. Chwilę później w progu pojawiła się postać młodego wampira.
-Witaj Ed- młody wampir przywitał się zwyczajowym pełnym szacunku ukłonem. Podeszła do niego kotka i cichutko pomrukując ocierała się o jego nogi.
-Witaj Yogi- odpowiedział starszy wampir. Ukłonu nie odwzajemnił, za to taksował przybysza wzrokiem od stóp do głów. Młodszy wampir w zdecydowanie za dużej czapce i koszulce kibica, oraz szalikiem owiniętym wokół szyi wyglądał komicznie, ale zdawało się że nic sobie z tego nie robił.
- Powiedz mi młody w coś Ty się do jasnej Anielki ubrał.
-A gdzie ***8222;dawno Cię nie widziałem, co u ciebie słychać?***8221;. Tęskniłeś? ***8211; Wampir wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu.
-Maja tęskniła, powiedz mi lepiej po co Ci te śmieszne przebranie?
- O jeju.. Ty jak zwykle o niczym nie wiesz- młody wampir zaczął tłumaczyć głosem jakim się mówi do przedszkolaków- Dzisiaj odbędzie się mecz, reprezentacja polski będzie grała przeciwko Rosji. Z grupką znajomych ustawiliśmy się na polanie na wspólne oglądanie, pomyślałem że wato się odpowiednio do okazji ubrać. Teraz mnie wpuścisz? Musimy pogadać..
- To nie jest powód żeby robić z siebie błazna, wchodź. Odparł Ed, odwrócił się i zajął swoje miejsce w fotelu. Yogi tymczasem zamknął drzwi i stanął naprzeciwko. Bacznie przyglądając się siedzącej postaci zamyślił się na chwilę poczym rzekł
- Marnie wyglądasz Ed.
-Wiem ***8211;odparł hrabi i po chwili dodał twardszym tonem- Polowałeś na moim terenie. Znasz zasady, to że jakiś czas nie poluje nie upoważnia innych do robienia bajzlu na moim podwórku.
- Nie świruj Ed, ostatni posiłek jadłem wczoraj, sto kilometrów stąd, dopiero co przyjechałem.
- Kłamiesz, i to w moim domu.. nieładnie młody nieładnie, zdaje się że nie tego Cię uczyłem. Obetrzyj krew z brody i mów co cię sprowadza zanim napytasz sobie biedy.
- Rada cię Wzywa do siebie- odpowiedział Yogi- nie mogli się z tobą skontaktować i padło na mnie, mógłbyś sobie w końcu sprawić jakiś telefon.
- Na kiedy? ***8211; Ed pominął zaczepkę
- Na wczoraj, polecenie dostałem tydzień temu, na dobrą sprawę już powinieneś tam być. ***8211; odpowiedział Yogi i uśmiechnął się niewinnie.
- Pięknie młody pięknie. Myślisz że żadne zasady Cię nie obowiązują? Postępując w ten sposób w końcu się doigrasz, jeśli nie ode mnie to od Rady. Lepiej żebyś miał dobre wytłumaczenie zwłoki przed radą.
- Rada to banda głupców z Dariusem na czele- odparł gniewnie młody wampir, ale spuścił wzrok ukradkiem rozglądając się po pomieszczeniu.
- O.. A czym tym razem zawiniła Ci rada mój synu? ***8211; Ed od czasu gdy przemienił Yogiego w wampira czasem zwracał się do niego tym zwrotem, najczęściej by podkreślić niedorzeczność jego słów.
- To co zwykle. Dostajemy łupnia od łowców a rada nic z tym nie robi.
Ed przeniósł się do chatki, gdy w klanie zaczęło się źle dziać. Rada nie chciała słuchać jego rad a bezsensowne wojny między klanami osłabiły rodzinę. Zamiast zjednoczyć się w obliczu poważniejszego zagrożenia jakim ostatnio stali się Łowcy wampiry ginęły w bratobójczych wojnach. Ludzie z wątpliwego źródła zdobyli fundusze na najnowocześniejszy sprzęt. Wampiry nie bawiły się w handel narkotykami czy przemyt, a z legalnych źródeł ciężko było nadążyć w wyścigu zbrojeń za czołówką. Coraz częściej można było spotkać Łowcę- cyborga o niewyobrażalnej Sile, zręczności i kondycji. Mniej zamożni, musieli zadowolić się sterydami podnoszącymi siły witalne ale i Ci bywali groźni. Niegdyś działający chaotycznie i po omacku, teraz zjednoczyli się w zakony. Odgórnie koordynowane ataki silnie dały się we znaki klanom, podzielonym wewnętrznymi konfliktami.
- Trzeba to przeczekać. Na razie nic nie można zrobić. ***8211; Powiedział Ed i popatrzył przez okno na księżyc, który dzisiejszej nocy przybrał barwę krwi.
- Właśnie można! -Podniósł głos Yogi- i to niebawem***8230; Ed szykują się zmiany na górze. Ruszyła machina której już nikt nie zatrzyma. Ta rada była może dobra 200 lat temu, teraz czasy się zmieniły, tu potrzeba nowych, otwartych umysłów by stawić czoła nowoczesności.
- Nowoczesność nowoczesnością ale rada nie ma sobie równych, nikt przy zdrowych zmysłach nie podniesie ręki na członka rady zapomnij Młody.
- Nikt nie ruszy? Ha! Zebrałem całą armię wampirów gotowych na mój znak ruszyć na radę i zmieść ich z powierzchni ziemi. Mam silne poparcie Paryża Zurychu i Londynu. Nie przyszedłem do Ciebie prosić Cię o pomoc.
- Więc po co tu przyszedłeś! - Podniósł głos Ed, by po chwili ciszej lecz z nutą nagany i zrezygnowania dodać.- Nie tego Cię uczyłem mój synu. Nigdy nie miałeś szacunku dla starszych, nie potrafiłem wpoić Ci lojalności, poczucia przynależności, ale nie sądziłem, że kiedyś będziesz do tego zdolny.
- Sytuacja zmusza mnie do działania, nie mogę już patrzeć na tych nieudolnych starców. Mówisz o szacunku, przynależności a pamiętasz ile razy sprzeciwiałeś się radzie? Ośmieszałeś ich opuszczając klan na długie miesiące, kiedy najbardziej Cię potrzebowali.. no powiedz ile razy wyjeżdżałeś nie dając znaku życia, głuchy na to co się wokół Ciebie dzieje? .. powiedz co ty tu do pioruna robisz od pół roku- Yogi podszedł do biurka, podniósł książkę- Narrenturm - przeczytał głośno tytuł i z impetem rzucił książkę na łóżko, zakładka wysunęła się i spadła na dywan.- Yogi dalej ciągnął swój monolog- pewnie znowu te bajki.. wróć do rzeczywistości Ed. Wróć do Świata do świata, przyłącz się do mnie a zobaczysz, że jesteśmy tacy sami.
Ed odczekał, aż tamten skończy niedowierzając że to w ogóle miało miejsce odparł;
- Nie porównuj nas do siebie***8230; ja znam swoje obowiązki i swoje miejsce w szeregu, a rada***8230; Rada czasem się myli..-urwał by złapać oddech- tak jak wtedy gdy kazała mi Cie przemienić ***8211; pomyślał lecz nie wypowiedział tych słów, rzekł zaś- Nigdy nie odważył bym się ***8230; nie odważył bym się.- Powtórzył jeszcze raz, jakby samego siebie próbował przekonać. Zadumał się; Czy byłby zdolny do zamachu na radę? Na Dariusa.. najpotężniejszego wampira jakiego w życiu spotkał? Jego stwórcę.. mentora?
- Więc nici z naszego układu? ***8211; bardziej stwierdził niż zapytał Yogi- Wiesz, że prędzej czy później będziesz musiał się opowiedzieć po jednej ze stron..- urwał czekając na reakcje Eda.
- Już to zrobiłem- odparł spokojnie starszy wampir.- w chwili wstąpienia do klanu przysięgałem wierność, nie zamierzam po tylu latach tej przysięgi złamać.
- Wiesz? Myślałem, że zyskam tu potężnego sojusznika, cóż ***8211; westchnął- myliłem się.. Lata świetności masz już za sobą, stałeś się słaby Ed. Trzymając się kurczowo rady, źle skończysz. Stary ład, a wraz z nim wszyscy, którzy go popierają runie.. nie ma alternatywy.
- Młody przestań! Zatrzymaj to szaleństwo póki możesz. Myślisz, że jesteś pierwszym, który próbował podnieść rękę na Radę? Przejąć władzę? ***8211; Yogi spojrzał na Eda pytająco- Było ich dziesiątki, może setki żaden powtarzam żaden zamach jak do tej pory nie odniósł skutku.. Mówię Ci zatrzymaj to, , zamieszkaj u mnie na jakiś czas, a ja pogadam z radą może uda mi się ich przekonać żeby Ci darowali.
- Głupcze! ***8211; wykrzyknął Yogi- Czy ty naprawdę nic nie rozumiesz? Los rady jest już przesądzony. Wystarczy jedno moje słowo, a nim skończą się mistrzostwa Rada i wszyscy jej zwolennicy zginą. Ed ze względu na naszą przyjaźń radzę Ci; przyłącz się do mnie .
Stary wampir westchnął zrezygnowany i wyszeptał:
- Czy któryś ze starszych wampirów zdradził?
Yogi w odpowiedzi spiorunował go wzrokiem
- Nie Ed, to już nie twoje zmartwienie, skończyłem z tobą i lepiej żebyśmy się nigdy nie spotkali.. żegnaj. ***8211; i już miał się zbierać do wyjścia, gdy niewyobrażalna siła pochwyciła go w stalowy uścisk. Nawet nie drgnął, nie wiedząc co się dzieje spoglądał to na Eda to na swoje bezwładne ciało zmagające się z niewidzialną siłą która go unieruchamiała. Nie spotkał się jeszcze nigdy z wampirem, który dysponował tak potężną mocą.
Ed otworzył szufladę, wyjął z niej zaostrzony kołek i wolnym krokiem zbliżając się do młodego wampira powiedział
- Nie mogę Ci na to pozwolić .. mój synu- i wbił kołek po rękojeść w serce młodego wampira. Zwalniając ***8222;uścisk***8221; pozwolił by bezwładne ciało opadło na dywan- Nigdy nie pozwoliłem..- dodał i podszedł do miejsca w którym upadła książka i zakładka. Podniósł obydwie, powieść odstawił na zabytkowy regał, który uginał się pod ciężarem podobnych tytułów. Zakładkę zaś, która okazała się zgiętą w pół listem otworzył i ostatni raz przeczytał ręczne pismo;
-Yogi nas zdradził, wiesz co robić
***8222;Darius***8221;
Po przeczytaniu wrzucił karteczkę do kominka spoglądając na nią, aż zajęła się ogniem i doszczętnie spłonęła. Następnie podszedł do zwłok swojego ucznia, wyjął kołek i wytarł go z krwi.. Zdjął Yogiemu czapkę i szalik , chowając do kieszeni kołek podszedł do lustra przed którym przymierzył atrybuty kibica. Uśmiechnął się na widok swojego odbicia i z takim wyrazem twarzy ruszył do wyjścia. Był już na schodach, gdy drzwi zamknęły się za nim z cichutkim trzaskiem. Spojrzał w górę , z nieba wesoło spoglądał na niego krwawy księżyc- Piękna noc na polowanie ***8211; powiedział do stojącej obok szarej kotki i razem ruszyli ścieżką w dół wzgórza.
Dobra idę na mecz resztę opowiem innym razem
__________________
Ciesze się ze po tak długiej przerwie, wróciłem do BM bo to wciąż ten sam, stary dobry bloodmoon
EdMayer jest offline  
Następujący użytkownicy 5 podziękowali EdMayer za ten post:
Stare 08.06.2012, 16:59   #9
HungryAnd Angry
Nowicjusz
 
Awatar HungryAnd Angry
 
Dołączył: 02.05.2012
Posty: 5
Domyślnie

Adela była bardzo młodą, świeżą niczym polny kwiatek o poranku, piękną i wciąż ciekawą świata (nietypowa) kobietą. Razem z Ojcem mieszkała na uboczu wioski, nie mając prawie żadnego kontaktu z sąsiadami. Ludzie unikali ich uważając że są inni... Czasami jedynie zaglądał do nich jakiś mlody i nieswiadomy mlody, nie wiedzac ze na 'dobry wieczór' moze byc pozarty na przystawke...
Ojciec bardzo kochał swoją jedyną pociechę i był w stanie oddać za nią życie bez wahania, zawsze i wszędzie, jednak nigdy oficjalnie tego nie okazywał, bo sam o tym nie wiedział, gdyż ta przypadłość tkwiła głęboko w jego podświadomości.
- Piwko grzeje sie w piwnicy! Adela? Ile mam czekać, zaraz bedzie pierwszy mecz! Otwierajacy! ***8211; Obaj czekali na ten dzien. Wypelnili wszystkie misje stajac sie silniejszym, zwinniejszym i dojrzalszym wilkolakiem. Nie bylo latwo. Nikt nigdy nie mówil ze bedzie lekko. Ba, nawet Rozpruwacz z Londynskiej stacji kolejowej nie mial szans z jego córka Adela. Gdy go dorwala w swoje szpony... po wszystkim trzeba bylo je ponownie naostrzyc.
- Wezme tylko steka dla zabicia glodu Ojcze! - zawolala córka z piwnicy. Wlasnie zbierala te najzimniejsze butelki z musujacym jasnym napitkiem.
Musiala zrezygnowac z paru polowan aby dotrzymac ojcu towarzystwa i go upilnowac. Nie chciala powtórki z Austrii kiedy to podczas Euro2008 gineli turysci z calego swiata. Reputacja paru klanów, nie tylko ze strony wilkolaków byla lekko nadszarpnieta. Lowcy tylko na to czekali.
-Jeeszcze Poolska nieee zgineela!!! - zaczal spiewac Ojciec kiedy tylko zaczal rozbrzmiewac hymn na trybunach ogladanych w odbiorniku telewizyjnym.
-Póóóki myyy zyyjeemy!! - zawtórowala Adela siadajac obok Ojca.
-Bierz póki cieple Ojcze - mrugnela porozumiewawczo i wlala do dzbanów tak zwany elisksir zycia
- Udal ci sie córka ten trunek!
- Ano! A jakie steki! Swieze i surowe jak lubimy! - oblizala sie i zaczela grysc jeszcze krwistego steka z sarniny, Ojcu podala jego ulubiony: jagniecina.
Krążyły ploty po wiosce i okolicach, że w nocy grasuje jakieś dziwne zwierzę i pożera wszystko co nadaje się do jedzenia. Jednemu z wieśniaków, wieczorem uciekła mała świnia. Nazajutrz rano, znaleziono świnkę, a raczej jej szczątki tuż pod tak zwanym nawiedzonym lasem. Biedne zwierzę było porozrzucane na kilka metrów. Pozostałości, czyli resztki umazanych krwią mięśni, rozmiażdżone kości, rozłupana czaszka bez mózgu (co budziło wielką ciekawość wśród zaciemnionych umysłów ), a co najdziwniejsze w tym wszystkim ***8211; ogonek. Jak wiadomo świnki mają ogonki. Otóż tą część prosięcia znaleziono na drzewie, a dokładnie na gałęzi olbrzymiego świerka. Jeszcze jedną zagadką było to, że te wyjątkowe drzewo było naznaczone; bardzo dobrze widoczne były głębokie ślady prawdopodobnie pazurów, a być może olbrzymich kłów, pozostawione na suchej korze, tuż nad wielkim pniem. Ktoś nawet stwierdził, że prosiak ze strachu uciekał na drzewo, a żarłoczna bestia wspięła się po nią, i stąd ten ogonek. Niektórzy byli w stanie w to uwierzyć, mimo że ta stara plota pochodziła sprzed kilku dobrych lat. W każdej opowiastce jest ziarnko prawdy, a czasem nawet więcej niż może się wydawać...
Nagle Adela poczuła, że coś dziwnego wisi w powietrzu. Coś groźnego. Niebezpiecznego. Ojciec juz spal i nie chciala go budzic. Wyszla na zewnatrz. W srebrnym blasku ujrzała świeże ślady na mokrej trawie, prowadzące w stronę lasu. Postanowiła iść w stronę lasu. Chwyciła widła stojące pod oborą i ruszyła w stronę ciemności. Przeszła kilometr. Była już kilkadziesiąt metrów od boru. Nagle usłyszała jakieś warknięcie. Przeraziła się. Ale szła dalej. Raptem upadła. Potknęła się o jakąś gałąź. Instynktownie poczuła, jak coś zbliża się do niej. Chwyciła widła i znieruchomiała. W świetle blasku księżyca ujrzała zbliżające się monstrum.
- No nie! Znowu ten szczur z Nowego Jorku? Co on tu robi?! Jasna dzuma! - skupila sie i przeobrazila w mlodego i zdrowego Wilkolaka. Szcur nie mial szans. Jego ostatni pisk byl zduszony ostrymi pazurami zacisnietymi na jego szyji.
- Gooooollllll !!!!!! - z oddali roznosil sie okrzyk szczesliwego Ojca.
HungryAnd Angry jest offline  
Następujący użytkownicy 4 podziękowali HungryAnd Angry za ten post:
Stare 10.06.2012, 14:11   #10
Dante83
Duch Mroku
 
Awatar Dante83
 
Dołączył: 06.10.2011
Lokalizacja: Przed komputerem.
Posty: 353
Exclamation

Drodzy gracze,

Dziękuję wszystkim za udział w zabawie.
Wszystkie prace są na naprawdę dobrym poziomie, ale zasady konkursu są bezlitosne i mogliśmy wyróżnić tylko kilka tekstów. Wybierając najlepsze prace kierowaliśmy się oryginalnością pomysłu, nawiązaniem do BloodMoon oraz humorem zawartym w tekście.

Zwycięzcami konkursu są:
1. Wiktorator - 100 Krwawników
2. Loara Izis - 50 Krwawników
3. Agharta - 25 Krwawników
3. HungryAnd Angry - 25 Krwawników

Laureatów zabawy proszę o wiadomość z podaniem nazwy postaci oraz serwera gry w celu wysłania nagrody.
Pozostałych graczy zapraszam do kolejnego konkursu, który odbędzie się już na początku Sierpnia. Tym razem będzie to konkurs graficzny.


Wasz Community Manager,
Dante83
Dante83 jest offline  
Następujący użytkownicy 6 podziękowali Dante83 za ten post:
Zamknięty wątek

Narzędzia wątku
Wygląd

Uprawnienia umieszczania postów
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Aktywny(e)
EmotikonyAktywny(e)
[IMG] kod jest Aktywny(e)
Kod HTML jest wyłączony

Forum Jump


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 03:34.


Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright © 2019 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.
Spolszczenie: vBHELP.pl - Polski support vBulletin
Copyright Š2011 by 'Playa Games GmbH'